24.9.12

Niebyłe..

Jeśli każde czekanie kiedyś się kończy, a cierpliwość popłaca, to co jest powodem naszych rozczarowań? Czekamy nie na to co trzeba, naiwnie wmawiamy sobie, że coś jest dla nas dobre, chociaż siła destrukcji rośnie z każdą chwilą? Czy lepiej wyczekiwać zła, czy uznać coś za niebyłe? Czy jeśli nie uczymy się na błędach i wciąż je popełniamy, to z czasem stają się grzechami? Ile musimy nagrzeszyć, by spotkało nas wreszcie coś dobrego?





Chciałabym zamienić wszystkie znaki zapytania na kropki, ale nie znam na żadne pytanie odpowiedzi.
Dzisiaj wiem tylko, że może czasem trzeba odmówić, żeby nie rozczarować [kropka]


3 komentarze:

  1. A co do pytań, to w tym momencie zadaje sobie dokładnie takie same.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, znowu tu komentuje. Powoli zajeżdża spamem:) Ale chciałam tutaj po prostu odp. na Twój komentarz u mnie.
    Wiem, że mieszkają, śledziłam jeszcze Twojego poprzedniego bloga (bo chyba ten jest nr2:) i szczerze mówiąc dziwiłam się co Ty jeszcze robisz w tym naszym obskurnym mieście:) Co do samych duńczyków to nie miałam z nimi za dużo kontaktu ale gdy spacerowałam po przedmieściach Kopenhagi z chłopakiem (bo dla mnie zawsze prawdziwe życie miasta zaczyna się poza centrum) i szukałam drogi w aplikacji w tel., zatrzymał się pewien sympatyczny pan wracający z pracy na rowerze i koniecznie chciał nam pomóc, i kilka razy pytał czy na pewno damy sobie rade;)
    Życzę Ci aby wszystko poszło zgodnie z planem i żebyś dołączyła do Nich i cieszyła się życiem (i dyplomem chemika?:) w bardziej sprzyjających warunkach przyrody niż te łódzkie.
    P.S masz cudowną charakterystyczną urodę, odkąd pierwszy raz trafiłam na bloga się zachwycam (taka trochę skandynawska:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń